Matadors
Tytuł płyty: Flame the Whisper
Wytwórnia: Devil Doll Records 2007
Ocena: 4,5/6
dodaj swoją recenzję płyty
i wygraj nagrody
Nie wiem czy którykolwiek z hiszpańskich matadorów miał szwedzkie korzenie, ale w przypadku twórców 'Flame the Whisper' ma to akurat drugorzędne znaczenie. Wszak nowoczesny rock czy post-punk prędzej skojarzy mi się ze Sztokholmem, niż rozgrzanym przestrzeniami Półwyspu Iberyjskiego. Cóż, być może Szwedzi rzeczywiście wybrali dla siebie nieco enigmatyczną nazwę, ale słuchając ich muzyki mam wrażenie, że tych kilku gości rzeczywiście walczy z bykiem, uosabiającym zalew rocka komercyjnym ścierwem.
W przypadku Matadors nie ma co rozmieniać się na drobne i sypać wyszukanymi porównaniami. Dochodzę przy tym do wniosku, że i tak nie miałoby to najmniejszego sensu, bo chłopaki tną po swojemu, wyraźnie bawiąc się rockowym dźwiękiem, w który potrafią wpleść zarówno jajczarski klimat nieodżałowanego Ugly Kid Joe, pachnące stoner rockiem gitary, punkową werwę i - co chyba najbardziej odpowiada ich latynoskim inspiracjom - dalekie echa tanga i flamenco. Czasem wygląda to mniej więcej tak, jakby zespół punkowy zaprosił do współpracy połowę ZZ Top i The Melvins, a na dokładkę zaserwował smaczki ładnie brzmiących kastanietów i niemalże popowe, krytykujące aktualne trendy dyskotekowe, refreny. Momentami panowie wpadają w nieco monotonne rytmy, ale koniec końców takie numery, jak 'The Fresh', 'The Luscious Cabaret' czy pokręcony, mroczny 'Just Like Lucy Said' znakomicie podgrzewają atmosferę post-rockowej sjesty. A wydawałoby się, że tak bawić mogą się tylko ognistokrwiści Hiszpanie. Cóż, Szwedzi dają sobie z tym klimatem równie dobrze radę!
'Flame the Whisper' to płyta przebojowa, zdecydowanie łatwa w odbiorze i przeznaczona dla słuchacza, który wypełniając schłodzoną szklankę sangrią lubi zabawić się w rytm jajczarskich, rockowych piosenek. Matadors z tego zadanie wychodzą obronną ręką i możecie spokojnie dać im szansę podczas letnich zabaw na basenie tudzież nad innym zbiornikiem wodnym, wokół którego przechadzają się chętne na podryw laseczki. Dobre!